Polski English    
e-mail: info@fotografiaprzyrody.pl
tel: 601291355


Jeśli chcesz być informowany o zapisach na warsztaty, terminach i nowościach na tej stronie - przyślij nam swój adres e-mail!



Opinie są pisane w różnych językach. Zachęcam do korzystania z Translatora Google jeśli mają Państwo problemy ze zrozumieniem.

Ciekawe warsztaty i różnorodny program zarówno dla osób z duża wiedza o fotografowaniu przyrody jak i dla początkujących. Warte podkreślenia indywidualne podejście do uczestników oraz doskonała organizacja warsztatów. Marek zawsze służy doświadczeniem, wiedza, cennymi wskazówkami, oraz - o ile tylko może - nawet pomocą “techniczną” :). Dzięki Marek raz jeszcze!. “Wyjście na sóweczkę” z ornitologiem, który jest niesamowita skarbnica wiedzy nie tylko o ptakach, ale o całym ekosystemie leśnym oraz ogromnym pasjonatem przyrody, było niezapomniane oraz zaowocowało mnóstwem zdjęć tego jakże uroczego drapieżnika.
Warsztaty pozwoliły mi utwierdzić się w przekonaniu, ze wschodnia Polaka ze swoim niepowtarzalnym klimatem i przyrodą jest po prostu cudna! To były moje pierwsze warsztaty fotografii przyrodniczej, jednakże zdecydowanie nie ostatnie. Fantastyczna atmosfera oraz wspaniali ludzie to kolejny nierozłączny atrybut warsztatów! Na kolejne wybieram się już jesienią.


Agnieszka Kazmierska, Wiosenna Puszcza Białowieska 15-17.IV.2016


Many thanks for arranging a fantastic trip. In terms of photography it was our best yet.

Tony and Alex Krajevski, Białowieża/Biebrza kwiecień 2016


To był wyjątkowy czas z wyjątkowymi ludźmi, pełnymi pasji i radości , którą daje fotografowanie przyrody. Wiedza, zaangażowanie Pana Marka Kosińskiego, okraszone poczuciem humoru dopełniały całości warsztatu. Chciałam tylko spróbować, jak fotografuje się zwierzęta, a nie przypuszczałam ile radości może dać ustrzelenie zdjęcia dzięciołowi, sójce, sikorkom, dzwońcom. A poszukiwanie, wypatrywanie i obserwacja żubrów jak stoją, idą, a nawet biegną , może być fascynujące. Z pewnością nie był to mój pierwszy i ostatni raz...bo jeszcze muszę zobaczyć łosia, wilka i orła oczywiście.

Anna Formicka, Zimowa Puszcza Białowieska 3-6.I.2015


Warsztaty u Marka zorganizowane są perfekcyjnie, teren rozpoznany doskonale. Dla mnie pobyt nad Stawami Milickimi to uczta dla oka i wielka frajda.

Witold Bajor, Stawy Milickie wrzesień/październik 2014


Dziękuję jeszcze raz za warsztaty, było super. Można było i połazić po dzikiej przyrodzie i porozmawiać konstruktywnie o fotografii.

Beata Żuk, Jesienne Bieszczady 2014


Jak zawsze u Marka pobyt i plener zorganizowany bardzo profesjonalnie:-) . Dobre, ciekawe miejscówki pozwalające wyżyć się fotograficznie. Jedyną rzeczą której Marek nie gwarantuje to pogoda, co do której każdy z uczestników może mieć inne oczekiwania. Kwatera położona w urokliwym miejscu, sympatyczni gospodarze.
Napięte ramy czasowe, wstawanie po ciemku, o czwartej rano - żeby zdążyć na wschód słońca nad połoniną, schodzenie z gór po nocy (bo fotografowało się zachód słońca nad połoniną) oraz brak czasu na odpoczynek w trakcie całego pobytu:-( . Tak w kilku słowach mogę scharakteryzować warsztaty prowadzone przez Marka. Ale przecież z Markiem jeździ się po to, żeby fotografować i szkolić warsztat, a nie na wypoczynek. To był bardzo udany plener.


Wojciech Kur, Jesienne Bieszczady 2014


….. a było to tak, siedzimy sobie w czatowni, kulturalnie, w międzynarodowym towarzystwie. Szaro, mokro, no Hilton to to nie był. Ponieważ wyjątkowo organizator nic poza czaplami nie zapewnił w tamtym momencie, ruszył wewnętrzny konkurs na smartfony kto jest większym geniuszem fotografii. Adrenalina z chwili na chwilę rosła, rozmowa z szeptu powoli zamieniała się w rejwach znany chyba tylko z bazaru lub obrad sejmu. Oczywiście zasadnicza konwersacja opierała się na: Popacz na to, look at this i podívejte se na tohle. W pewnym momencie ktoś, kto został przybity doskonałym zdjęciem kolegi z bólem przegranego, wyjrzał przez szparę.
Na przeciwko czatowni w odległości może 10 m stał nieruchomo piękny byk (jeleń) i wpatrywał się z zaciekawieniem w nasze lufy obiektywów. Oczywiście hałas naszej dyskusji zamienił się w szczęk migawek, a smartfon sponiewierała podłoga. Jeleń spokojnie, powolnym tempem przemaszerował po stawie przed naszą czatownią i zniknął w szuwarach.
Morał jest taki że warsztaty organizowane przez Marka są nie przewidywalne i zawsze trzeba być czujny. Za takie przeżycia Marku, serde jestem Ci wdzięczny i polecam wszystkim, bo jest to sens fotografii przyrodniczej.
PS. Oczywiście w czatowni moje zdjęcia były najpiękniejsze


Grzecho, Stawy Milickie wrzesień 2014


Podczas warsztatów w Białowieży przeżyliśmy ucztę duchową – spektakl przyrodniczy z udziałem wilka i stada kruków. Obserwowaliśmy psychologiczno-obronną strategię kruków w celu nie dopuszczenia wilka do pożywienia. Wśród stada kruków (ponad 20 osobników) widoczny był wyraźny podział na pełnienie określonych funkcji w społeczności. W momencie zbliżania się wilka (dla nas był jeszcze niewidoczny) kruki narobiły hałasu i niespokojnie fruwały nad polanką. Gdy wilk pojawił się na skraju lasu, część kruków, wcześniej niezainteresowanych żerowaniem, obsiadło padlinę i z impetem, wręcz demonstracyjnie rozpoczęło jej szarpanie. Kilka kruków, „strażników”, obsiadło drogę wilka do padliny. Inne fruwały nad wilkiem, coraz niżej i niżej, tuż nad jego głową, aż wilk położył się na ziemi. Był bez szans. Po około 20 minutach wycofał się do lasu. Kruki natychmiast przerwały żerowanie i duża ich część odfrunęła. Wilk jeszcze dwukrotnie podejmował próbę przedostania się do padliny, ale bezskutecznie, kruki stały na straży pożywienia. Byliśmy po stronie wilka, ale nic nie mogliśmy zrobić. Tam rządziły prawa natury. Takie były nasze odczucia, a co myślały zwierzęta, to ich święta tajemnica.
Warsztaty były bardzo udane. Dziękujemy Markowi Kosińskiemu i współuczestnikom warsztatów.


Henryka i Lucjan Jakuczunowie, Zimowa Białowieża styczeń 2014


Ciekawy plener, bardzo interesujące miejsce i wspaniali ludzie. Organizator, pan Marek Kosiński, gospodarze Gościnnego Domu Ptaszarnia Świnoujście w Karsiborze i my, którzy przyjechaliśmy zrobić trochę zdjęć w tym miejscu. Co mogę powiedzieć. Polecam każdemu, kto chciałby spróbować sił w fotografii przyrody, głównie krajobrazu. Dostanie wszystko, co trzeba, żeby się z tym tematem zmierzyć. Od strony organizacyjnej perfekcja – śniadanko do plecaka i wypad na wschód słońca. Gdy słonko za wysoko, to do lasu, na plażę lub do domu, żeby odpocząć. Wieczorem będzie na pewno dobre światło, więc znowu w drogę. A po zachodzie smaczna kolacja, oglądanie zdjęć, dyskusje i planowanie następnego dnia. W czasie tego pleneru nauczyłem się rzeczy, które będę stosował teraz zawsze, gdy będę fotografował krajobraz. Warto było. Jeszcze raz szczerze polecam. Pozdrawiam wszystkich, których tam spotkałem. Do następnego pleneru.


Marian Greń, plener: Jesienna wyspa Wolin, październik 2013


Pobyt w dolinie Baryczy pod przewodnictwem Pana Marka Kosińskiego był dla mnie niezwykle emocjonalnym i romantycznym przeżyciem. Organizator umożliwił nam zarejestrowanie przepięknych zdarzeń przyrodniczych. Jeszcze raz przekonałem się, że żyjemy w cudownej, bajecznej przyrodzie, która nas otacza. Naszą powinnością jest pokazywać ją i chronić dla przyszłych pokoleń. Warsztaty fotograficzne zorganizowane znakomicie.

Lucjan Jakuczun, warsztaty: Stawy Milickie - ptasi raj, październik 2013


Po raz kolejny skorzystałem z oferty Marka. Tym razem uczestniczyłem we wrześniowej edycji warsztatów fotograficznych „Stawy milickie – ptasi raj”. Cóż mogę napisać? Wspaniale spędzony czas wśród przepięknej przyrody jaką funduje nam Dolina Baryczy, w towarzystwie przemiłych ludzi, którzy spotkali się aby realizować swoją pasję.
Organizacja warsztatów bez zastrzeżeń. W ciągu trzech dni odbyliśmy cztery wyjścia do czatowni, do których dowozili nas swoimi samochodami Marek i Olimpiusz.
Zdobycze fotograficzne: setki, a może tysiące nocujących żurawi, żerujące czaple białe i czaple siwe, cyraneczki, krzyżówki, łabędzie białe, gęgawy, odpoczywające w czasie przelotów czajki, pojawiające się na skraju trzcin wodniki i wiele innych. Wrzesień to czas rykowiska jeleni, dlatego też przebywając w czatowni co jakiś czas słyszeliśmy z jednej strony porykiwania byków, a z drugiej poranne lub wieczorne „koncerty” żurawi – cudo!
Organizatorzy dużą uwagę przywiązywali do właściwego zachowania w czasie dojścia, pobytu oraz powrotu z czatowni. Dbali o to, aby nasz pobyt nie wzbudzał niepotrzebnego niepokoju wśród ptaków i zwierząt.
Jeżeli Marek w przyszłym roku również będzie miał w ofercie Milicz to ja na pewno skorzystam i polecam wszystkim.


Dariusz Piklikiewicz, warsztaty: Stawy Milickie - ptasi raj, wrzesień 2013


W dniach 10-13 września 2013 brałem udział w warsztatach fotograficznych prowadzonych przez pp. Marka Kosińskiego i Olimpiusza Wenhrynowicza na Stawach Milickich . Głównym tematem zajęć były żurawie. Ranki i późne popołudnia spędzaliśmy w uprzednio przygotowanych czatowniach zapewniających komfort fotografowania. Czatownie zostały tak usytuowane aby było możliwe wchodzenie, przebywanie i wychodzenie w sposób niezauważalny dla znajdujących się na stawach ptaków. Mogliśmy w ten sposób wieczorem fotografować żurawie zlatujące się na noclegowisko, a rankiem rozlatujące się na tereny żerowania. Dodatkowo w zasięgu naszego wzroku i obiektywów pojawiało się wiele innych ptaków jak licznie obecne cyraneczki, czaple białe i siwe, gęsi gęgawy. Na skraju, znajdującego się naprzeciwko czatowni trzcinowiska, kręciły się kropiatki i wodniki, zwykle bardzo trudne do obserwacji. W pewnym momencie przed czatownią przepłynęła wydra, kiedy indziej nad trzcinowiskiem pojawiła się samica błotniaka stawowego. Również jelenie miały tamtędy swoją ścieżkę i od czasu do czasu defilowały przed naszymi obiektywami. Zakwaterowani byliśmy w miejscu zapewniającym wystarczający komfort pobytu, a ponieważ blisko znajdowały się tereny ciekawe przyrodniczo, w przerwach między pobytami w czatowniach można było spacerować po miejscowych „ścieżkach przyrodniczych”. Pozwalało to na dodatkowe obserwacje gatunków nieobecnych na dużych stawach z noclegowiskami żurawi. Tam, między innymi, mogłem z bliska fotografować zimorodki.
W sumie był to udany i owocny w fotografie pobyt.


Antoni Mielnikow, warsztaty: Stawy Milickie - ptasi raj, wrzesień 2013


Dwa dni temu wróciłem z warsztatów fotograficznych na Stawach Milickich i od tego czasu zrzucam tysiące zdjęć na komputer. To co do tej pory zdążyłem wstępnie podglądnąć wali mnie na kolana. Prawdopodobnie przyfociłem zdjęcia życia! Aż się boję oglądać szczegółowo. Tak czy owak warto było moknąć i taplać się w błocie. To było super. Może nawet poczułem się nieco młodszy.... Dzięki za wspólne czatowanie i chat'owanie.

Robert Waszkiewicz, warsztaty: Stawy Milickie - ptasi raj, wrzesień 2013

Najpierw trzeba wstać wcześnie rano. Jest to trudne, zwłaszcza, że poprzedniego wieczoru długo się toczyła rozmowa o fotografowaniu. Potem brniesz w błocku po pas z kijem w ręce i całym sprzętem. Czujesz tą miłą woń bagienka i myślisz sobie "babo zgłupiałaś do reszty, nie lepiej by ci było pomalować pazurki ubrać się elegancko i iść na zakupy do galerii". Ale już słyszysz jak trąbią. Odpinasz bezszelestnie zamek w czatowni. Wystawiasz obiektyw. I ten moment, to bicie serca, ta radość, że widzisz żurawie powoduje, że wiesz dlaczego tu jesteś. I fotografujesz.
Te wszystkie przeżycia, a także zdjęcia, nie byłyby dla mnie możliwe bez świetnego przygotowania warsztatów przez Marka i jego pomocników. Wybranie miejsca, przygotowanie czatowni, dobre rady, jak fotografować oraz fantastyczna atmosfera i towarzystwo prowadzących i tych, których tu spotkałam sprawia, że teraz rezerwuję sobie miejsce na warsztatach w przyszłym roku.


Agnieszka Krzywdzińska, warsztaty: Stawy Milickie - ptasi raj, wrzesień 2013


The Workshop in the Bieszczady Mountains organised by Robert Canis and very ably led in Poland by Marek Kosinski was an unforgettable jam-packed four days spent in the company of like-minded people. Memorable amazing panoramas to die for! Loads of great photo opportunities.

Melanie Chalk, Great Britain, phototour: Wild Carpathians, June 2013 http://www.melaniechalk.co.uk/blog/


Having just returned from a trip to the Bieszczady National Park in Poland with Robert and Marek, I must say what a wonderful photographic experience it was and how I was amazed at what we had achieved in 4 days. It seemed more like 7. I would definitely recommend this workshop to anyone who likes a photo-holiday break with a difference.

Michael Chalk, Great Britain, phototour: Wild Carpathians, June 2013


This tour to Poland, led by Rob and Marek, was a truly memorable one. With sightings of native wildlife, together with an abundance of trees, makes one feel we humans are but a speck on the landscape. Not forgetting, of course, the storm that chased us down the mountain and raged for the next 5 hours or so, and the mist that swirled in the valleys the following morning.
I will certainly remember this experience!
As always, the tour was put together admirably by Rob and Marek, who both looked after myself and my companions so well.
I would like to say a big thank you to Rob and Marek for the organisation, even as to what flights to book, and to the others in the group, who helped make the whole experience so enjoyable.
If there is anyone out there who enjoys nature, photography, and being in a group of like minded people, this tour is definitely for you!


Chris Rothery, Great Britain, phototour: Wild Carpathians, June 2013


I first visited Poland in February 2012 on a Photo tour led by Robert Canis and Marek Kosinski; this tour was labelled ‘Bison of Bialowieza’ Winter in Poland. We were in the East of Poland near the border with Belarus. The tour exceeded my expectations in every way.
This year (2013) another tour was offered by Robert and Marek in another part of Poland and was called ‘Polands Wild East.’ It offered stunning scenery and landscapes and was in the remote south east of Poland near the border with Great Britainraine and Slovakia. I have been on numerous photography workshops with Robert and his enthusiasm is most infectious.
We were met at Rzeszów airport by Marek and after a drive of around 2.5 hours we arrived at our guest house destination in Bieszczady Mountains National Park.
With Marek’s local knowledge of this vast mainly forested area, we were soon in a position to photograph the most stunning sunsets and sunrises with swirling mists and ever changing lighting. Although it was a challenge to capture the scenery, Robert or Marek were always on hand for advice regarding camera settings, composition etc and my photography is all the better for it.
We climbed a couple of ridges to photograph sunsets but had to retreat due to a threatening storm; luckily we made it back to the mini bus just in time where we watched lightening brighten up the mountain ridges. The following evening we climbed another ridge and photographed an unforgettable sunset with rocky outcrops, mountain ridges and layers of hills disappearing into the distance.
Among other subjects, we photographed misty rivers at sunrise where we found evidence of otters. We also photographed both red & roe deer and numerous plants including orchids in the mountain pastures. The remoteness and silence of the region is punctuated by bird song and in particular the Corncrake and Cuckoo.
I have had a most enjoyable trip again with Robert & Marek which has exceeded my expectations again. I am look forward to returning to Poland with Robert and catching up with Marek, I know I will not be disappointed.


Phil Drury, Great Britain, phototour: Wild Carpathians, June 2013 www.photosfromphil.co.uk


Udział w warsztatach spełnił moje oczekiwania. Ciekawy sposób prowadzenia i instrGreat Britaintażu przez prowadzących. Sympatyczna atmosfera i wspaniałe okoliczności przyrody sprawiły, że warunki do fotografowania były więcej niż sprzyjające. (...)

Grzegorz Kułak, warsztaty: Przystanek Tyśmienica, czerwiec 2013


Warsztaty "Przystanek Tyśmienica" były bardzo dobrze zorganizowane, prowadzący byli pasjonatami fotografii i przyrody a uczestnicy wykazali się poczuciem humoru i samozaparciem w walce z komarami :).(...)

Monika, warsztaty: Przystanek Tyśmienica, czerwiec 2013


"Przystanek Tyśmienica" to moje pierwsze warsztaty fotograficzne. Zapisując się na warsztaty nie spodziewałam się, że dodatkowo poznam tak interesujących ludzi, jakimi byli uczestnicy jak i oczywiście sam pan prowadzący (Marek Kosiński) oraz nie wolno zapomnieć o uprzejmości pana Zbigniewa Jaszcza, który zechciał podzielić się z nami, uczestnikami swoją wiedzą dotyczącą przyrody. Warsztaty dały mi możliwość zobaczenia terenów, na których wcześniej nie byłam i które naprawdę warto odwiedzić z aparatem. Wiedza, przekazana na wykładzie pierwszego dnia okazała się niezwykle przydatną do poprawnego wykonywania zdjęć i co najważniejsze była przedstawiona w prosty i zrozumiały sposób, była odpowiednia dla osób, które zaczynają przygodę z aparatem jak i dla tych, którzy chcieliby polepszyć swoją dotychczasową wiedzę. Atmosfera na warsztatach była naprawdę rewelacyjna, dużo humoru, uśmiechów, pozytywnego podejścia do całej trzydniowej przygody. W plenerze można było liczyć na pomocną dłoń ze strony prowadzącego jak i uczestników. Śmiało stwierdzam, że jak na pierwsze warsztaty jestem bardzo zadowolona i w przyszłości na pewno chciałabym to powtórzyć. :)

Elwira Blicharz, warsztaty: Przystanek Tyśmienica, czerwiec 2013


Te warsztaty zachęciły mnie do brania udziału w podobnych przedsięwzięciach.
Umocniły także moją wiarę we własne możliwości, ponieważ specjaliście podobała się większość moich zdjęć z pierwszego pleneru (...).


Agata, warsztaty: Przystanek Tyśmienica, czerwiec 2013


Warsztaty fotograficzne były bardzo udane i będę miło je wspominał.
Atmosfera była wspaniała. Bardzo podobał mi się wykład o tajnikach fotografowania i możliwość zapoznania się z programem do obróbki zdjęć. Już nie mogę się doczekać kolejnych warsztatów.


Maciek, warsztaty: Przystanek Tyśmienica, czerwiec 2013

W dniu 01.05.2013r przyjechałam do Wizny. Okrążyłam dwa razy ryneczek. Mój GPS wskazał mi małą, wąską uliczkę, wjechałam w nią choć wcale nie byłam pewna czy to jest dobra droga. W duchu pomyślałam sobie, że wycofanie z niej zajmie mi wieki, a strasznie nie lubię tego manewru. Uliczka okazała się tą właściwą.
Dotarłam nią do miejsca zakwaterowania położonego nad samą Narwią, do Wiznaport. Przywitał mnie Marek Kosiński, który na tę okazję zamówił też klekot bociana z pobliskiego gniazda i śpiew słowika z okolicznych krzaczków. Zaprowadził mnie do pokoju. I tu kolejna miła niespodzianka, drzwi balkonowe wychodziły nad samą rzekę. Kasia, moja współlokatorka od razu na tarasie miała rozłożoną lunetę i wypatrywała przede wszystkim bobrów. Po chwili do tego wypatrywania dołączyli pozostali uczestnicy warsztatów ze statywami, aparatami i obiektywami. Pojawił się też pan bóbr i od razu powstały pierwsze "jodpegi". Przez kolejne dni ten taras pełnił rolę niezłej czatowni, prawie pod same drzwi pokoju przychodziły żerować bataliony, bociany i mewy śmieszki.
Pierwszego wieczoru spotkaliśmy się wszyscy na obiadokolacji i się zaczęło. Mam na myśli nieustanne dyskusje o fotografii, konkursach, sprzęcie, ptakach, łosiach oraz wędkarzach, którzy łowili albo przepływali akurat łodzią w pobliżu fotografującego w czatowni. Każdego wieczoru prezentowaliśmy kilka zdjęć. Marek podpowiadał i pokazywał, jak poprawić, czy wykadrować nasze prace.
Okazało się, ze każdy z nas miał swojego "konika" i chciał sfotografować co innego. Robert szukał kumaków i pejzaży, Kasia łosi i bobrów, Przemek fotografował trochę ptaków ale przede wszystkim zrobił świetny fotoreportaż o nas. Ja chciałam mieć na karcie dosłownie wszystko tj. zwierzaki, kwiatki i krajobraz. Na Carskiej Drodze wielkie wrażenie na mnie zrobiły łosie, które pozwoliły się fotografować z bliska. Niezapomniany pozostanie też widok tokujących batalionów, dla niego można było ze spokojem znieść panoszące się w czatowni mrówki. A w zachwyt wpadłam, gdy zobaczyłam łany kwitnących na brzegach Narwi kaczeńców. Nie mogłam zdecydować się, którego z nich wybrać do fotografowania, każdy wydawał się piękny. W celu uniknięcia wlania się wody do woderów przybierałam przy tym śmieszne pozy, zwłaszcza jedną tzw. pozę sedesową, ku uciesze wszystkich, a utrwaloną przez kolegę Przemka. Zrobiłam tu tyle zdjęć, że na wieczornym pokazie przez plenerowiczów zostałam nazwana Królową Kaczeńców.
Jak Marek to zrobił, nie wiem, ale tak się złożyło, że każdy z nas sfotografował na tych warsztatach to, co bardzo chciał mieć na zdjęciach.
O wielu ciekawych sytuacjach tutaj nie napisałam, ale jedno muszę jeszcze dodać. Warsztaty były przygotowane i prowadzone przez Marka oraz jego asystentów profesjonalnie, pod względem technicznym i merytorycznym. Można było fotografować ptaki i zwierzęta z rozłożonych czatowni, łodzi oraz z samochodu. Marek chętnie dzielił się z nami swoją wiedzą przyrodniczą, nie mówiąc o licznych konsultacjach fotograficznych. Dla mnie bezcenną była możliwość podpatrzenia mistrza fotografii przyrodniczej przy pracy.
Całe warsztaty upłynęły w miłej atmosferze i szybko, mimo bardo długich dni, ponieważ wstawaliśmy o czwartej rano. Jak to zwykle bywa wszystko, co dobre "śmierdzi malizną" i ja też mam taki niedosyt, na pewno się wybiorę się jeszcze raz.


Agnieszka Krzywdzińska, Polska, maj 2013


W marcu 2013 r. braliśmy z żoną udział w „Warsztatach fotograficznych” w dolinie Narwi i Biebrzy. Zajęcia terenowe były bardzo intensywne i mimo siarczystego mrozu udało się z naddatkiem zrealizować zapowiadane w programie sesje fotograficzne. Widzieliśmy i fotografowaliśmy (z przyzwoitej odległości) łosie, bobry czy gęsi (gęgawy, zbożowe, białoczelne). Wieczory spędzaliśmy w miłej atmosferze na rozmowach wśród pasjonatów fotografii przyrodniczej.
Całą „wyprawę” uważamy za jedną z najbardziej udanych, pod każdym względem, w jakich mieliśmy okazje uczestniczyć. Bardzo dziękuję za niezapomniane chwile, o których przypominać będą zrobione fotografie.


Antoni Mielnikow, Polska, marzec 2013


W dniach 22-24.03.2013 brałem udział w warsztatach fotografii przyrodniczej Biebrzańskie Fotosafari. Pomimo siarczystych mrozów Marek potrafił wyczarować dla nas między innymi łosie, bobry, gęsi, łabędzie, gile, lisa. Była to dla mnie niezapomniana przygoda spędzona w gronie pasjonatów fotografii przyrody, którzy bez marudzenia wstają o 4 nad ranem i z kilogramami sprzętu na plecach pędzą na wschód słońca a następnie uganiają się za łosiami i wszelakim ptactwem. Marek wraz ze swym kolegą Olimpiuszem chętnie dzielili się swoją wielką wiedzą fotograficzną i przyrodniczą. Ze znawstwem odpowiadali na wszelkie pytania stawiane zarówno przez zaawansowanych jak i początkujących adeptów fotografii przyrodniczej. Wieczorami w miłej atmosferze Marek prezentował tajniki swojego warsztatu obróbki i archiwizacji zdjęć. Na pewno będę w przyszłości korzystał z warsztatów i innych form aktywnego wypoczynku z aparatem w ręku organizowanych przez Marka. Mocnymi stronami są: niewielka ilość uczestników, profesjonalizm, wiedza i doświadczenie organizatora, dobra organizacja, nielimitowane konsultacje fotograficzne i przyrodnicze. Trzeba dodać, że Marek sam bierze aktywny udział w fotografowaniu, więc można podpatrzyć go w akcji i zapytać np. o nastawy ekspozycji i kompozycję. Wielką wartością jest dla mnie spotkanie profesjonalisty fotografa i przyrodnika, który chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. Dziękuję i pozdrawiam!

Zbigniew Kolka, Polska, marzec 2013


As one of the lucky attendees, I can only say what a wonderful tour we had, one that was put together so well by Rob and Marek.
The accommodation and food were both excellent and the weather was kind to us. The locations we visited lent themselves well to the camera, as did the bison and other wildlife.
Images of the long straight roads through the forest, and the trees on both sides, all covered with snow, will always remain with me.
Marek is an excellent guide in getting clients to locations where animals are to be found, as is his local knowledge of the area and the wildlife in it. He has a great sense of humour, too!
I would thoroughly recommend this tour to anybody who is interested in wildlife photography, particularly as large animals can be seen in the wild.
Thank you, once again, for organising such a splendid tour.


Chris Rothery, Great Britain, February 2013


In winter 2013 I spend 4 long great shooting days at Marek's eagle hide at Bialowieza forest. It was my first visit to poland.
I stayed in Wejmutka hotel, a Cousy family establishment , which made an excellent trip, a better one.
The eagles hide is roomy and have a wide view of different BG including the amazing trees of the forest.The higher position is perfect for flight and action shots which was my main goal.
The weather was versatile a day of sun, a day of heavy snow and regular cloudy winter days. so I had a chance to capture a vast variety of images.
I have taken excellent photo's of White-tailed Eagles and I also managed to take some beautiful images of jays, ravens and common Buzzard.
Marek, thanks for a great time. I got many good images and memories and I hope to come again next winter.


Uri First, Israel, Feb 2013. www.urifirst.com


12 stycznia 2013 r. miałem przyjemność przebywania w Białowieży i fotografowania z czatowni bielikowej p. Marka . „Obsługa klienta” wzorowa. Dowóz z miejsca zakwaterowania do czatowni i z powrotem zapewnia p. Marek. Czatownia jest zlokalizowana w uroczym miejscu. W czatowni jest sucho i przyjemnie, a po dogrzaniu palnikami na denaturat robi się komfortowo.
Po „zainstalowaniu” się mieliśmy około godziny do wschodu słońca. Jeszcze po ciemku słychać było pierwsze głosy kruków, a o świcie ujrzeliśmy ich kilkadziesiąt w towarzystwie myszołowa. Przyszedł czas na pierwsze zdjęcia.
Około godziny ósmej pojawiły się bieliki, które pozostały w rejonie przez cały dzień, raz po raz podlatując przed czatownię po wyłożone „delicje”. W godzinach przedpołudniowych trzykrotnie pojawił się lis, pozwalając fotografować się w towarzystwie bielików.
Około godziny 13.30 oczom moim i moich współtowarzyszy ukazała się rzecz niesamowita, ku naszej nieopisanej radości przed czatownią pojawiły się wilki! Rodzinę w ilości 7 – 8 osobników ujrzeliśmy około 80 metrów od czatowni przed lasem, w biały dzień! Po chwili odpoczynku w otwartym terenie, wilki ruszyły w kierunku pobliskiej rzeczki przebiegając dość szybko, bardzo blisko czatowni. W pewnym momencie jeden z nich zatrzymał się na wprost naszej budy, chyba usłyszał klapnięcia migawek naszych aparatów. Chwilkę tak stał, patrząc w naszym kierunku! – 20 metrów od nas! - pięknie zapozował :). Wszystko trwało nie więcej niż 4 minuty , czas wystarczający na zrobienie kilku naprawdę fajnych fotografii. Przyznam się, że pierwszy raz byłem w Białowieży, pierwszy raz w czatowni stacjonarnej i pierwszy raz widziałem wilki na wolności. Czy warto było przyjechać do Pana Marka? – ja nie mam wątpliwości. Dziękuję i pozdrawiam!


Dariusz Piklikiewicz, Polska, styczeń 2013


Marek was an excellent and tireless guide for whom nothing was too much. He had a great knowledge of the local area and its many inhabitants, in particular the bison, which we photographed at close range, and his eagle hide yields not only eagles but wolves (and foxes and raccoon dogs.) The walk in the Strictly Protected forest with large mammals specialist, Karol Zub, following wolf tracks and observing wild boar and deer was excellent, as were the pick ups and drop offs at the train station (or airport.) If you are serious about wildlife photography and/or passionate about natural history, then this is certainly a wonderful opportunity to photograph/observe rare species in an unforgettable, unique surroundings. I was there in the depths of winter but the studio in his house where I stayed was warm and clean and there was excellent home cooking and lunches provided by Wiera Natorin at the Eco Dream guest house just a 100 or so metres away. All in all a first class experience which I can thoroughly recommend. I would very much love to return in the spring.

Fiona Halliday, Great Britain, January 2013


In April 2012 I made my third phototrip with Marek Kosiński as my guide. This time to the Biebrza Marshes. It's a unique wet environment for birds and water loving mammals. A real birders paradise with 270 different species of birds.
We stayed in a bed and breakfast in Gugny, a hamlet in southern part of the Biebrza marshes. This places offers us a adequate lodging and a very good cook.
The Biebrza marshes covers a big area, but Marek knows his way around. He knows the birds and to find the birds. He had already set-up some hides and these hides were situated in the wetlands, so we needed waders during the walk to the hides. We had hoped to catch a flock of ruff, but the ruff is mainly a migrating bird in the Biebrza area, so you need some luck.
The weather was a mix of clouds with a bit of rain and some sun.
I am not a birder but a photographer and thanks to Marek, I have taken photo's of birds I had never seen before. When Marek catches a glimpse of a bird, he knows which kind it is, even when he hears the sound of a bird, he do recognise that bird. When you encounter a small flower, Marek recognise that flower and can give you the full Latin name.
We have seen:
White Stork, Great white Egret, Mute swan, Whooper swan, White Tailed Eagle, the Ruff, Lapwing, Common Redshank, Godwit, Greenshank, Wood Sandpiper, Blue throat, Penduline Tit, Common Crane, Water Rail, lots of ducks and Geese etc, etc. And also: Elks, Roe deer, Frogs.

Marek, thank you very much for a great time. I came home with lots of photo's and lots of impressions. One day, I hope to come back.


Rob de Jonge, The Netherlands, April 2012


Warsztaty p. M.Kosinskiego zainteresowały mnie z dwu powodów: oferta obejmuje cały pakiet łącznie z transportem prawie „door to door” oraz kameralność grupy (max. trzy osoby). W związku z tym zdecydowałem się na wzięcie udziału w 6-cio dniowych warsztatach – Tatry/Pieniny/Bieszczady w październiku 2011.

Nie zawiodłem się, warsztaty zorganizowane profesjonalnie. Wiedza fotograficzna Pana Marka poparta jest profesjonalna wiedza przyrodniczą. Przywiozłem blisko 30 GB zdjęć z tego wiele naprawdę udanych. Okazuje się, ze Pan Marek pochodzi z Krakowa co gwarantowało doskonałą znajomość terenu. Z niecierpliwością czekam na powtórzenie naszej jesiennej przygody tym razem w październiku 2012 w Sudetach.


Maciej Poths, Polska, marzec 2012 www.poths.pl


I have met Marek last year while visiting my friend Karol Zub in Bialowieza with Marcus Conway (eBirder). We have discussed potential for the may 2012 trip, but also discussed possibilities of short visit in the winter. And taking the opportunity of -26C and sunny weather, I have decided to pay a short visit to Marek between my busy business travel schedule. I have arrived Bialowieza on Friday night and showed up at Marek's house next morning. After warm greetings and exchange of few stories Marek set me up with his hide behind the house and left to take care of the regular tour group from England. The set up in the hide is really comfortable with internal heater. Variety of birds visited the site, with jays, two woodpecker species, hawfinches, bramblings, bullfinches, mass of greenfinches and various tits. After successful session I have left for Marek's hide in the forest - nice walk in the afternoon sun and snow was great. The place in the forest is fantastic - after quick set up I had middle-spotted woodpecker visiting several times, marsh tits nicely displaying and of course a pair of great-spotted woodpeckers. It was a great day with a sight of feeding bisons at the sunset. We had a good chat with Marek in the evening planning for our May trip and discussing nature photography in general. Next day I have spent few hours in the hide but due to repeated sparrowhawk attacks did not manage to take many pictures. Yet, it did not matter as I was departing to catch the flight from Warsaw back to Paris, I was fully content with my short visit. Marek is a great host and i am looking forward to our end of May photo tour of the area.

Artur Stankiewicz, Paris, France, February 2012


Just a few lines to say how much I enjoyed the 2012 Bison workshop in Poland.

Organisation in both countries, by Rob and Marek, faultless, everything through flights / accommodation / meal arrangements to our local expert / guide / photographer in Marek Kosinski – I would find it difficult to propose any changes that would improve the experience. The only problem (or challenge if you refer) being getting photo kit through the carry on check in limits!!

Every location visited resulted in an opportunity for capturing either the Bison or some stunning winterscapes – a testament to Mareks’ knowledge of both the Bison and area.

Jumped in feet first with this workshop – not having attended a previous workshop, or spent a serious amount of time doing wildlife photography, but will almost certainly book some future workshops.

Nothing was too much trouble for either Rob or Marek. Be warned tho’, Robs enthusiasm can be infectious........


Paul Davison, The United Kingdom, February 2012


If you are interested in wildlife photography in an unspoilt rural location this is the place for you. Professional wildlife photographer, naturalist & botanist Marek Kosinski is in a unique position to show you the best locations from which to photograph wild bison, numerous bird species and the totally unspoilt protected area of Bialowieza Forest. Here you will witness total silence amongst giant Oak, Spruce & Hornbeam and when these giant trees eventually die and fall this is where they lay to decompose and provide continued shelter and habitat for insects and other animal life.

Having just returned home to the UK from a six day trip which was organized by Professional British wildlife and nature photographer Robert Canis www.robertcanis.com and with guidance by Marek whose knowledge of the area is outstanding. Marek soon located a herd of Wild Bison in a vast meadow where feed is provided and we were soon in a position to photograph these magnificent animals.

We were able to spend time in Mareks garden bird hide where we photographed Great Spotted Woodpeckers, Jay, Brambling, Hawfinch and Yellowhammer against a natural backdrop.


Phil Drury, The United Kingdom, February 2012


Czatownia bielikowa: W porównaniu z moim wyobrażeniem jak może być w zimowej czatowni przeżyłem miłe zaskoczenie. Miejsca w środku dosyć (wcześniej czatowałem w namiotach). Co najważniejsze możliwość dogrzania palnikiem spirytusowym spowodowała że nie zamarzłem, ba nawet nie zmarzłem. Foteliki wygodne. Jedzenie dla ptaków wyłożone w dobrej odległości. Dziesięć godzin cierpliwości i trzy spotkania z bielikami. Drugiego dnia Bieliki nie tylko pokazały się coś zjeść, ale również pokazały akcję odbierania sobie nawzajem jedzenia. Coś wspaniałego. Jeszcze mam tę scenę przed oczami. W zasadzie powiniennem być dłużej - przeciez nastepnego dnia napewno pokazały by jeszcze więcej. Niestety nie mogłem. Przyznam też, że byłem juz zmęczony.

Karmnik leśny: Miałem mało czasu - 2 godziny do wyjazdu. Mam więc niedosyt zdięć przy karmniku. W porównaniu z bielikową czatownią to jak fotografowanie wystawy sklepowej. W lecie po tygodniu zasadzania się na łące miałem poprawne zdiecia dzwońca i pokląskwy. Przy tym karmniku w dwie godziny zobaczyłem: dzwońce, bogatki, jery, grubodzioby, zięby, trznadle, mazurki i sójki.

Jeszcze raz dziękuję za konsultacje fotograficzne i miłe rozmowy o przyrodzie.


Marek Fijałkowski, Polska, Luty 2012


I visited Bialowieza the first week of June 2011. With Marek as my guide, I have seen parts of the wood a normal tourist would never seen. The weather was perfect. Although landscape photography in the woods is not easy, I managed to make some nice shots with the help of Marek. The bison is in the summer difficult to catch. Marek knew the nests of the Three-toed Woodpecker and the Middle spotted Woodpecker and we took pictures of them feeding their chicks.
Together we made a trip on an artificial lake, Siemianowka with lots of waterfowl. There I took pictures of the Common Tern, the Herring gull, the Black-headed gull, Great white Egret, the Little Ringed Plover etc. Marek has a hide in his garden and one evening we both took pictures of a Stone Marten.
Because I was alone, I stayed in a studio in his house and the hospitality of his family was great.
All things together, I had a great week and hope to visit Bialowieza again in the winter. The trip was booked via Han Bouwmeester site


Rob de Jonge, The Netherlands, June 2011


We visited the Biebrza area with Marek in April 2011 – to see Ruff, Eagles, Raven, Snipe, Woodpeckers, Bluethroat, and of course Elk. The weather was great, the Marigolds just started to bloom, Marek showed us all the right places and put up effective hides, and we came away with very satisfying pictures including some species we had not counted on before (Penduline Tit, Wryneck). Lodging was simple but good, with excellent food and a friendly host. All in all a very enjoyable and successful week – thanks to Marek and the wonderful Biebrza environment. The trip was booked via Han Bouwmeester site

Peter and Renee Overbosch, The Netherlands, April 2011 www.overbosch.de


In January and February 2011 I went for one week to Bialowieza with Marek Kosinski for Bison and bird photography. Marek is a great host and very flexible in our requirements. In January we had a lot of fun taking pictures of the Nutcracker, it was gone in February, but then a dozen of Hawfinches were fighting with each other for food. That is always a good subject for taking pictures.
Photographing the White-tailed Eagle was great, but very cold. But of course, a little bit of suffering is part of this hobby. Seeing the results makes you forget the cold quickly though.

The accommodation in a cottage in the little town of Masiewo was great and the Polish food at the home of a local residence was really good.
Both trips were very much worth doing, thank you Marek. Maybe well meet again….


Alfons van Bokhorst, The Netherlands, March 2011 www.natuurbeleving.eu


We went on a 5-day wintertrip with Marek in February 2011. On this trip we were able to photograph bisons, wild boar, fox, white tailed eagle, a lot of small birds and even an unexpected golden eagle. The photographic opportunities were pretty good.

Marek showed us some beautiful places and he was flexible to change program to our wishes. Alltogether, we had a great time in a cold and beautiful Poland! Marek, thanks a lot. We'll meet again.


Otto Heijst, The Netherlands, February 2011 www.ottoheijst.com


We had a great time in Bialowieza. We were able to make nice pictures of both the Bison and the White tailed Eagle. The circumstances were good. When we arrived the snow had almost disappeared, but later there was some fresh snow fallen. This gave a special touch to the surrounding (and to the pictures). The facilities were very good (housing and food, Hides in the field and garden). And last but not least we enjoyed the professional and pleasant guidance of Marek. The trip was booked via Han Bouwmeester site

Sjaak Verboom, The Netherlands, January 2011 www.deplantage.info


Off we went towards the extreme east of Bialowieza in Poland to photograph white-tailed eagles and bison. Our visions of bison in the swirling snow, however, soon proved an illusion because the weather did not really want to cooperate because of the thaw. However through the efforts of our guide: Marek Kosinski and the optimism of my friends: Jacques van der Neut and Fons van Bokhorst we have made it a successful week.

On the first two days we were searching for the bison. It rained a little and the contrast in the field was not great and the ISO was also further boosted. Bison are big animals and should be approached cautiously because they are wild and therefore always somewhat unpredictable.

The next two days we spent sitting in the hides prepared for white-tailed eagles. On the first day I counted no fewer than nine birds but unfortunately they were not really planning to land near the hides. These migrants are quite shy and so we had to stay very quiet and make no sudden movements. On the second day they proved to be more hungry so we took more pictures and the light was better that day.

And finally the last day we spent in the hide in the Marek’s garden. The weather was dull but the place was visited by various birds, including: nutcracker, chaffinch, jay, great spotted woodpecker, great tit, blue tit, tree creeper, greenfinch, yellowhammer and tree sparrow.

It was a well-organized trip. Marek is very helpful and friendly. The accommodation was very pleasant and we could experience typical Polish hospitality.


Kees Repelius, The Netherlands, January 2011 www.keesrepelius.nl


Since my childhood I was stuck by the fascinating story of the Bialowieza Forest and its dominant inhabitant, the European Bison or Wisent.
It took more than 50 years before my dreams came true when I met Marek Kosinski, a talented and perfect English speaking guide in February 2010. I was his first foreign guest and we had a good match together. Earlier we had been mailing on snow conditions as my wish was to film wisents in the snow. And snow there was! The wisents were not easy to track but Marek was as excited as I was and at last we found them. Afterwards we have seen the wisents quite a few times with good filming opportunities. We also sat together in one of the small hides when the snowflocks kept coming down all day. At the end there was a real blizzard with 50 centimeters of snow. There was so much snow that we could not find our jeep! But we managed to film the white-tailed eagles very closely, sometimes not more than 3 meters! Later on I got wonderful footage of a beaver on the ice and the nutcracker cracking its nuts. Also otter and fox made their appearance. Please have a look for a short trailer of this film: http://www.youtube.com/watch?v=dulyqA_pPbw which is also for sale. Thank you Marek, you are a great guy.


Hans Rademakers, The Netherlands. February 2010


Pierwszy raz do Białowieży przyjechałem w grudniu 2009 na organizowane przez Marka warsztaty fotografii przyrodniczej. Zaplanowane wcześniej 3 dni zajęć terenowych (z niewielką dawką teorii) minęły dość intensywnie i były naprawdę dobrą okazją do poszerzenia wiedzy o fotografii. Bardzo cenne okazały się nie tylko godziny spędzone w czatowni w oczekiwaniu na bieliki jak również wieczorne rozmowy z Markiem na temat zrobionych zdjęć oraz na temat szeroko pojmowanej fotografii przyrodniczej.

W moim przypadku ten wyjazd spowodował, że stałem się regularnym gościem Marka korzystającym z jego czatowni oraz doświadczenia i wiedzy nt. "aktualnej sytuacji przyrodniczej" w okolicy. Fotografię traktuję jako hobby i możliwość bliższego kontaktu z przyrodą w ramach odskoczni od zawodowej codzienności


Paweł Makarewicz, Polska, Marzec 2011


Do Białowieży przyjechałem w styczniu 2009. Byłem umówiony z Markiem na fotografowanie bielików i żubrów. Pierwszego dnia Marek zaproponował plan działania na cały tydzień. Pogoda była zmienna, ale znajomość terenu i warunków fotograficznych umożliwiła takie wybranie miejsc przez Marka, że zawsze coś ciekawego zdarzyło się „przed obiektywem”.

Zdjęcia przyrodnicze traktuję jako hobby i bywam w różnych ciekawych miejscach w Polsce. Staram się wtedy korzystać z rad i pomocy miejscowych osób, które doradzą gdzie, co i jak fotografować. Wiedza i profesjonalizm Marka oraz jego kolegi Olimpiusza okazała się nieoceniona w trakcie mojego pobytu.


Grzegorz Zieleniec, Polska, Luty 2009